Był sobie drwal, któremu codziennie do pracy żona przygotowywała drugie śniadanie. Pewnego dnia drwal jak zwykle położył swoje kanapki na pieńku i poszedł rąbać drzewo, po powrocie kanapek nie było, sytuacja powtarzała się przez parę dni aż w końcu drwal schował się w krzakach w celu złapania kanapkowego złodzieja. Nagle patrzy a nad lasem leci orzeł... pikuje, porywa kanapki i leci do swojego gniazda, drwal biegnie za nim, chowa się za drzewem i patrzy... Orzeł odwija sreberko, otwiera kanapkę, wyrzuca ser, szynkę, sałatę - zostaje bułka i masło. Nagle bierze kanapkę w szpony, pociera nią o klatę krzycząc: ALE JA JESTEM POJEBANY!!